Hieny z brukowca żerują na tragedii Golloba. Nie mają żadnej świętości.

Data publikacji 02-październik-2017

Sportowa Polska wstrzymała oddech, kiedy mistrz był operowany po fatalnym upadku. Z niecierpliwością wypatrujemy komunikatów o stanie zdrowia Tomka. Co robi hiena? Wysyła wyzutego z sumienia barana pod szpital, żeby czatował gdzieś w krzakach, aż Tomek wyjedzie wózkiem inwalidzkim na dziedziniec.

Nie biorę tego do ręki, czuję obrzydzenie na samą myśl. Nie wymienię nawet nazwy, już od tego zbiera mi się na wymioty. Nie cierpię, kiedy ktokolwiek nazywa tego brukowego wrzoda na medialnym ciele gazetą, a ludzi w nim pracujących – dziennikarzami czy fotoreporterami. To krzywda wyrządzana tysiącom ludzi ciężko i uczciwie wykonującym te zawody w normalnych redakcjach.

Hiena – to słowo pasuje mi w zderzeniu z tym brukowcem jak mało które. Hiena żeruje na najniższych instynktach czytelników. Zaspokaja ich najbardziej prymitywne potrzeby. Epatuje skandalem, nie bacząc na świętości i wartości. Dla pieniędzy posunie się do wszystkiego. Pokaże zdjęcia umierającego w szpitalu Wojciecha Młynarskiego; wsadzi matkę Madzi na konia, by pstryknąć jej sesję w bieliźnie; bez żenady opublikuje okładkę ze zwłokami zamordowanego w Iraku dziennikarza Waldemara Milewicza. Dno dna, moralność na poziomie dworcowej latryny, gorzej być nie może.

Ostatnio hiena wyczuła możliwość zarobku w Bydgoszczy. W Wojskowym Szpitalu Klinicznym rehabilituje się po ciężkim wypadku żużlowiec Tomasz Gollob. Sportowa Polska wstrzymała oddech, kiedy mistrz był operowany po fatalnym upadku z crossa. Z niecierpliwością wypatrujemy kolejnych komunikatów o stanie zdrowia Tomka, trzymamy za niego kciuki, dajemy dowody swojej solidarności.

Co robi hiena? Wysyła wyzutego z sumienia barana z aparatem i obiektywami pod szpital, żeby czatował gdzieś w krzakach, aż Tomek wyjedzie wózkiem inwalidzkim na dziedziniec. Jest! Wyjechał! Więc do roboty!

Pierwszy kadr: Tomasz rozmawia przez telefon. Drugi: wózek pcha partnerka mistrza; wyraźnie widać z boku foliowy worek z moczem. Na kolejnych trzynastu zdjęciach można zobaczyć Golloba na wózku z przodu, z boku, z głową na dół lub do góry, z komórką i bez niej. Dla każdego odmóżdżonego coś miłego.

Część zdjęć jest zrobionych z krzaków, a część – z niewielkiej wysokości na terenie szpitala. Można z niemal stuprocentową pewnością przyjąć, że hiena czatowała w ubikacji. Warto więc zwrócić uwagę dyrekcji szpitala wojskowego, by ochroniarze bardziej przyłożyli się do swoich obowiązków i wykazali większą czujnością, z uwzględnieniem monitoringu toalet. Właśnie tam hiena czuje się najlepiej. W swoim naturalnym środowisku.

*

Za podesłanie linka do zdjęć ze strony internetowej brukowca dziękuję inspiratorowi tego felietonu – przyjacielowi Tomasza Golloba, który chce pozostać anonimowy.