Rząd hojny dla Bydgoszczy? Bzdura. Dostaniemy kasę na 125 metrów drogi!
Propaganda PiS działa w sposób zmasowany i skoordynowany. Ktoś w centrali wpada na pomysł, następnie idea schodzi na dół do urzędów wojewódzkich. Tam zapraszani są dziennikarze, wysłuchują, niestety często bezkrytycznie, bajdurzenia wojewodów, po czym wieści z centrali trafiają pod strzechy.
Taką drogę przechodziły wszystkie newsy o 500 plus, mieszkaniu plus, dekomunizacji ulic, a ostatnio o rzekomych setkach milionów złotych, za które zbudowane zostaną nowe drogi. Słuchacze publicznych rozgłośni Polskiego Radia co godzinę zasypywani byli wypowiedziami zachwyconych kolejnych wojewodów snujących wspaniałe wizje maszyn wjeżdżających już na place budowy. Swoje pięć minut miał też wojewoda Mikołaj Bogdanowicz, wszak kujawsko-pomorskie dostało z Warszawy obietnicę 30,5 mln zł dotacji. Lokalna telewizja państwowa skwitowała, iż nasze drogi odnawiane będą „na potęgę”, inni dziennikarze również nie szczędzili pozytywnych przymiotników.
A wystarczyło wziąć do ręki kalkulator i policzyć. Rząd da naszemu województwu 30,5 mln zł . Mamy w kujawsko-pomorskim 144 gminy. Budowa kilometra drogi, w jako takim standardzie, czyli takim, że po roku użytkowania dziury będą mniejsze niż leje po bombie, kosztuje minimum 1,7 mln zł. Droga w tzw. standardzie wojewódzkim, to już koszt rzędu 4-5 mln zł za km. Pan wojewoda chwali się więc, że dostał od Morawieckiego kasę na wybudowanie – uśredniając – 18 km dróg w całym województwie. Średnio na jedną gminę przypadnie 125 metrów nowej drogi! W Bydgoszczy można za to zbudować odcinek jezdni od urzędu przy ul. Konarskiego do płotu Zespołu Szkół Plastycznych.
Tak władza robi ludziom wodę z mózgu. Stół prezydialny, ważni panowie w garniturach, za nimi na ścianie godło, przed nimi kamery i mikrofony, a przekaz? Papka, takie nic, 125 metrów asfaltu. Na szczęście są jeszcze kalkulatory.
