Wicepremier Gowin pokazał, gdzie ma 160 tys. bydgoszczan. W bardzo głębokim poważaniu

Data publikacji 29-styczeń-2018

Minister nauki ruszył na tourne po Polsce i zajechał do Bydgoszczy. Dobrze, że wpadł, bo przy okazji skompromitował niemiłosiernie siebie i swoich lokalnych żołnierzyków.

Niewiele jest postaci w polskiej polityce tak odrażających, nielojalnych i szkodliwych, jak minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Wszystkie partie mają w swoich szeregach koniunkturalistów, którzy dla kasy i władzy uzasadnią każdą ideową woltę. Gowin jest przypadkiem szczególnym. Gdyby nie łaska Donalda Tuska nigdy by nie wszedł do wielkiej polityki i nie otrzymał szansy. Przy pierwszej lepszej okazji zdradził dawnych kolegów i stał się ich największym wrogiem. Zgromadził wokół siebie grupkę zwolenników, dla większości z nich wydreptał u Jarosława Kaczyńskiego niezłe miejsce przy korycie. Jego partia Porozumienie to nic nie znacząca przybudówka PiS, mniej samodzielna, niż ZSL i SD w czasie komuny. Gdyby bez wsparcia Kaczyńskiego wystartowała w wyborach, nie przekroczyłaby 1 procenta głosów. Teraz czai się, oczywiście pasożytując na popularności Prawa i Sprawiedliwości, na posadki w samorządach.

Właśnie dlatego Gowin ruszył na tourne po Polsce i zajechał do Bydgoszczy. Dobrze, że wpadł, bo przy okazji skompromitował niemiłosiernie siebie i swoich lokalnych żołnierzyków. Podczas wizyty na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego wypalił, że Bydgoszcz „nie ma potencjału”, by utworzyć samodzielnie Uniwersytet Medyczny. Jedno zdanie, ale powinno być zapamiętane na wieki wieków amen. Warto przypomnieć panu wicepremierowi, że 160 tys. bydgoszczan twierdzi zupełnie inaczej. To oni podpisali się pod projektem ustawy o powołaniu w naszym mieście takiej uczelni. Podpisy zbierali studenci, lekarze, naukowcy, przedsiębiorcy, radni, posłowie, zwykli ludzie. Pierwszy raz od czasu powołania województwa kujawsko-pomorskiego udało się w bydgoszczanach wzbudzić społeczną energię, zgromadzić wokół jakiegoś pomysłu. Co się stało z tą energią i z podpisami? Nic. Partia wycierająca sobie na każdym roku gębę wolą suwerena ma gdzieś 160 tys. suwerenów. Mało tego – pan minister przybył, by bez żenady powiedzieć nam niemal wprost: „Gdzieś sobie schowajcie te podpisy. Nie będzie tu żadnego samodzielnego uniwersytetu medycznego i już!”.

Dziwne, że te skandaliczne słowa Gowina nie wzbudziły reakcji polityków, samorządowców, środowiska naukowego. Poseł Zbigniew Pawłowicz z PO, inicjator zbiórki podpisów, śpi jak suseł. Nie wiem, czy on w ogóle przebywa w Bydgoszczy? Tak zmarnowanego mandatu parlamentarnego dawno nie widziałem. Kompletna porażka. O posłach PiS nie wspominam, boją się swojego cienia i na tematy niewygodne dla partii nie dyskutują. Tchórzostwo w czystej postaci. Może więc rada miasta, prezydent, albo jacyś młodzi się obudzą i uderzą pięścią w stół? Facet przyjechał rządową limuzyną i przekazał – „walcie się ze swoimi podpisami”! Tego nie można tak po postu przemilczeć.