Żeby jelito było pełne. I kurteczka z Lidla.

Data publikacji 20-wrzesień-2017

Parking przed Lidlem pełen samochodów. Choć niebo czarne, sobotni świt jeszcze nie nastał. Do drzwi doklejona armia ludzi. Toczą miłe rozmowy, tak dla zabicia czasu, jednak kiedy ochroniarz otworzy wrota, Wersalu nie będzie.

Szelest przesuwanych drzwi jest sygnałem do startu. Cel bitwy – kurtki termiczne. Pies wie, co się do końca kryje pod tym pojęciem. Patrzę w gazetkę, oglądam zdjęcia: kurtka, jak kurtka, ani brzydka, ani ładna, ani tania, ani droga. Dziecięce – 59 zł, młodzieżowe – 69, damskie i męskie – po 79 zł za sztukę. Z ulotki wynika, że ultralekkie, nie wchłaniają wody i mają „modną, pikowaną strukturę”. Peleton rusza w stronę koszy pełnych worów z kurtkami. Pierwsi szczęśliwcy, najsilniejsi, najszybsi, już wracają w kierunku kas z termicznymi bożkami pod pachą. Miły, damski głos przypomina, że na jednego klienta przypadają góra dwie katany.

Przed koszami już mniej miło. Ludzie z peletonu jakby zmienili się w dzikie bestie. Wyrywają sobie wory, przepychają, nie patrzą, czy robią komuś krzywdę. Liczy się jedno – wyrwać jakoś z kosza wór z kurtką, choćby po trupach, dowlec się z nim do kasy. Nikt nie zwraca uwagi, że ktoś stoi na drabince i nagrywa komórką to upadlające, wyzute z człowieczeństwa, konsumpcyjne barbarzyństwo.

Cena utraty godności: od 59 do 79 zł. Powód – nie do końca zrozumiały. Przytłaczająca większość wojowników o lidlowe kurtki przyjechała przecież pod dyskonty całkiem dobrymi samochodami, nie wyglądali na ludzi biednych. Nie ma też co uogólniać, tym bardziej, że wyścigi odbyły się w większości miast w Polsce – tak wynika z doniesień mediów i filmików zamieszczanych na Youtube.

Polecam te filmiki w szczególności politykom, wszystkich opcji. Niech zobaczą na własne oczy, czym żyje suweren, co jest w życiu ważne. Pal licho trybunały, sądy, konstytucje i reparacje. Pies drapał ideały i wzniosłe hasła. Prawdziwe życie toczy się między półkami Lidla i Biedronki. Po co tracić czasu na pierdoły?

W 2007 roku pisałem reportaż o wyborcach PiS i PO. Pełen entuzjazmu zapytałem robotnika kładącego rurę przy drodze pod Świeciem, która partia bardziej do niego trafia ze swoim programem. Popatrzył na mnie, jak na idiotę i po chwili zastanowienia odburknął: „Co mnie to tam panie obchodzi? Ważne, żeby jelito było pełne”. Dziesięć lat od tamtej rozmowy dorzucę od siebie: I żeby kurtka była na zimę. Najlepiej termiczna, ultralekka, pikowana…