Schizmatyk z Placu Piastowskiego pluje w twarz Kościołowi.
Jakie słowa muszą paść z ust ks. Romana Kneblewskiego, proboszcza parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, żeby władze kościelne stanowczo zareagowały? Czy jest granica głoszenia słów niezgodnych z nauką Kościoła, po przekroczeniu której zostanie odsunięty od posługi?
Dlaczego biskup Jan Tyrawa toleruje szkodnika? Nie reaguje też, rozsądny w wielu kwestiach, prymas abp Wojciech Polak; milczy przewodniczący Konferencji Episkopatu abp Stanisław Gądecki i nuncjatura apostolska w Polsce? Kneblewski pluje w twarz prymasowi, nuncjuszowi, samemu papieżowi. Za nic ma tych wszystkim wiernych, dla których zakute, łyse, kibolskie łby nie kojarzą się z młodzieżowym patriotyzmem; organizacje czerpiące garściami z faszystowskich bojówek nie są Hufcami Bożymi, Jacek Międlar i Piotr Rybak (ten od spalonej kukły Żyda) to żadni bohaterowie, tylko zdziczała ideologicznie łobuzerka.
Trudno zliczyć wszystkich ludzi przez Kneblewskiego zelżonych, trudno wyliczyć głupoty, jakie wygłosił na swoim youtubowym kanale, czy – co gorsza – z kościelnej ambony. Nie da się zważyć ani zmierzyć szkód wyrządzonych słuchającym go wiernym, w szczególności młodym. Z tygodnia na tydzień lista ofiar staje się dłuższa.
Oto ostatnia mądrość wygłoszona przez Kneblewskiego: „Czy kara śmierci jest czymś niemiłosiernym? Absolutnie nie. Dzięki niej możemy okazać miłosierdzie potencjalnym ofiarom, unikając serii kolejnych zbrodni”. Dalej brnie w odmęty absurdu: „Kara śmierci jest szansą dla samego zbrodniarza. Nawet taki seryjny zboczeniec, jeśli on przed wykonaniem wyroku nawróci się, wyspowiada się i podda się tej karze śmierci, ma szanse się zbawić, pójść do Nieba. A tej szansy byłby pozbawiony, gdyby po odsiedzeniu wyroku wrócił do zbrodniczego trybu życia”.
Ręce opadają. Politycznie podobne myślenie na temat kary śmierci ma w Europie Aleksander Łukaszenko, a na świecie – garstka dyktatorów pokroju Kim Dzong Una. Zostawmy politykę, posłuchajmy, co o karze śmierci mówi Kościół Katolicki, którego Kneblewski wciąż jest dostojnikiem (prałat).
Wyjątkowo dużo miejsca poświęcił temu zagadnieniu papież Jan Paweł II. Adrian Pachciarz z toruńskiego UMK przeanalizował papieskie nauczanie pod tym kątem. Oto wnioski: „Święty Jan Paweł II od początku pontyfikatu (…) podkreślał w swym nauczaniu zasadniczą rolę godności przysługującej każdemu człowiekowi oraz jego naturalnego prawa do życia, od momentu poczęcia aż po naturalną śmierć. Konsekwencją było apelowanie o wyeliminowanie kary śmierci z systemów prawnych współczesnych państw, zarówno tych demokratycznych, jak i krajów zmagających się z wojnami, dyktaturami, owładniętych systemem totalitarnym. (…) Był to pierwszy, tak odważny, głos następcy świętego Piotra na stolicy Apostolskiej, tak zdecydowanie potępiający karę główną. Papież Polak podniósł, że zła, które popełnia przestępca, nie sposób naprawić poprzez odebranie mu życia. Życie to uświęcony dar, będący w posiadaniu Boga, a nie sędziego, urzędnika państwowego i przepisów prawno-karnych. (…) Według Jana Pawła II, Życie zaś, zwłaszcza ludzkie, należy wyłącznie do Boga: kto podnosi rękę na życie człowieka, podnosi rękę na samego Boga. Papież podkreślał wielokrotnie, że każdy ma prawo do życia, obojętnie czy jest osobą młodą, czy starą, zdrową, czy też schorowaną, biedną lub bogatą wreszcie, czy jest ofiarą lub napastnikiem. Ten ostatni musi być przez władze i stanowione prawo, sprawiedliwie, często surowo i adekwatnie do winy ukarany, aczkolwiek i jemu przynależna jest jego niezbywalna godność. A państwo poprzez przepis prawa karnego nie może unicestwić go, dokonując tym samym mordu, usankcjonowanego aktem normatywnym. Kat stawałby się w przypadku egzekucji zabójcą”.
Jeszcze dobitniej brzmi głos papieża Franciszka. W ub. roku zwierzchnik Kościoła Katolickiego wyraził uznanie dla odbywającego się w Oslo VI Światowego Kongresu Przeciw Karze Śmierci i nagrał specjalne orędzie.
– W dzisiejszych czasach kara śmierci jest nie do przyjęcia, niezależnie od tego jak poważna byłaby zbrodnia osoby skazanej. Jest ona zniewagą wobec nienaruszalności życia i godności osoby ludzkiej. Jest ona również sprzeczna z Bożym planem wobec poszczególnych osób i społeczeństwa, oraz Jego miłosierną sprawiedliwością. Nie jest też ona zgodna z wszelkimi słusznymi celami kary. Nie oddaje ona sprawiedliwości ofiarom, lecz w istocie sprzyja zemście. Przykazanie nie zabijaj ma wartość absolutną i dotyczy zarówno niewinnych jak i winnych – powiedział Ojciec Święty.
Nie ma wątpliwości – proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy, głosi nauki totalnie sprzeczne z tym, co oficjalnie mówi np. w kwestii kary śmierci czy przyjmowania uchodźców, papież Franciszek, Episkopat, dokumenty Kościoła Powszechnego. Wspierany przez radykalnych politykierów, stadionowych bandytów i faszyzujących fanatyków, uczynił z jednego z najważniejszych bydgoskich kościołów siedzibę swojej sekty. Najwyższy czas go stamtąd przegonić.
